Jak wyleczyć niedoczynność i Hashimoto?

Witajcie 🙂

Z każdym dniem uczymy się czegoś nowego. Odebrałam dziś wyniki badań i jestem w bardzo pozytywnym szoku. Zarówno Hashimoto jak i niedoczynność tarczycy da się wyleczyć odpowiednią dietą.

Jak to zrobiłam?

Moja „przygoda” z niedoczynnością zaczęła się 1,5 roku temu przez stres związany z maturą. Dowiedziałam się o tym po kilku miesiącach przy okazji standardowych badań, do których zmuszała mnie Mama.3 miesiące brałam leki, wyniki były w porządku, więc lekarz kazał je odstawić. Przez następne miesiące regularnie robiłam badania, wszystkie wyniki w normie, ale przez kolejny ogromny stres znowu się zepsuło. Ten sam lekarz, te same leki. Niestety, było tylko gorzej, bardzo tyłam, więc zmieniłam lekarza. Nowa pani doktor zaproponowała poza lekami zmianę diety. Musiałam odrzucić tak dużo produktów, że postanowiłam udać się do trenera-dietetyka.

Miałam rozpisaną dietę, po prawie 2 latach wegetarianizmu musiałam wrócić do jedzenia mięsa, nie było to łatwe. Przy Hashimoto należy odrzucić większość produktów zbożowych. Moje węglowodany uzupełniałam tylko batatami i mąką kokosową lub kasztanową. W diecie miałam 4 posiłki + odpowiednio dobraną suplementację D3, K2 i Omega3.

  • śniadanie białkowo-tłuszczowe,
  • 2 posiłek, który był różny, np. pudding chia czy zupa krem
  • posiłek przedtreningowy, tj. mięso + warzywa
  • posiłek potreningowy, tj. węgle +mięso + warzywa

O tym czemu należy jeść posiłki okołotreningowe pisałam wcześniej, polecam się zapoznać z artykułem 🙂

Po 4 tygodniach zaczęły wypadać mi włosy, zmieniłyśmy dietę, dostałam więcej tłuszczów. Nowa dieta bardzo mi nie służyła, byłam ciągle głodna i zmęczona, źle się czułam po posiłkach, więc po tygodniu zaczęłam ją modyfikować, a po 2 tygodniach zrezygnowałam.

Zaczęłam się żywić sama, przeszłam na dietę bezglutenową, więc dopuszczam mąki, np. gryczana, kukurydziana czy ryżowa. Jem to co czuję, że mój organizm potrzebuje, przez co czuję się lepiej. Dużo czytałam i się uczyłam, nadal bazuję na podstawie mojej pierwszej diety, zazwyczaj śniadanie białkowo-tłuszczowe, dużo warzyw, węgle wieczorem po treningu.

Mam rewelacyjne wyniki, wszystko w normie, antyTPO spadło mi przez te 1,5 roku z około 650 do 65, także jest unormowane, TSH, FT3 i FT4 w normie 😀  Dostałam dalej leki, nawet zwiększoną na weekendy dawkę, aby jeszcze obniżyć TSH bliżej „1” w normie i zapobiec rozrostowi tarczycy. Nadal trzymam dietę bezglutenową i trenuję 3-4 razy w tygodniu.

O ile Hashimoto jest łatwo wyleczyć, to z niedoczynnością tak prosto już nie jest. Ja nadal muszę być utrzymywana na lekach, ale jeśli nadal wyniki będą dobre, to za 6 miesięcy będę mogła je odstawić i regulować wszystko odżywianiem.

Pamiętajcie, że dobra dieta to podstawa, niezależnie czy chcecie schudnąć, zwiększyć masę mięśniową czy polepszyć wyniki. Odpowiednio odżywiając się można zdziałać wiele dobrego 🙂

Reklamy

Posiłki okołotreningowe

Witam wszystkich fit freaków 😀

Posiłek przedtreningowy powinien nam dodać energii, nie zmulić organizmu i dać siłę na wykonanie ćwiczeń. Najlepszą opcją jest białko zwierzęce (mięso lub ryba) + dodatki. Ja jem tylko warzywa, wiem, że wiele osób dodaje również węglowodany w postaci ryżu czy makaronu, jednak ze względów zdrowotnych sama unikam takich rzeczy 🙂

Z autopsji wiem, że wiele osób nie je po treningu, szczególnie po wieczornych ćwiczeniach. Czemu? Bo po 18 nie jem (sama tak długo robiłam), bo robiłam cardio, a przecież nie po to spalam, żeby znowu dziś jeść… To jeden z największych błędów jakie można popełnić. Nasz organizm potrzebuje odżywienia, czujemy się zmęczeni, więc musimy uzupełnić makroskładniki, także powinniśmy zjeść białka oraz węglowodany, ale unikając tłuszczów (np. mięso + bataty + warzywa). Tłuszcze (zarówno przed jak i po treningu) mogą zaburzyć wchłanianie węgli i białka, a na treningu spowodować uczucie ciężkości.

Jeśli będziemy unikać posiłków potreningowych ćwiczenia nie będą efektywne – ani nie zbudujemy masy mięśniowej, ani nie spalimy tkanki tłuszczowej. Również spowolnimy metabolizm, a co się z tym wiąże – na dłuższą metę będzie wolniejsze spalanie.

Wielkość oraz kaloryczność posiłku (makro – BWT) zależy od naszego wzrostu, wagi oraz celu, do którego dążymy. Istnieją wzory, na podstawie których można samemu wyliczyć wszystko, ale one pokazują raczej dzienne zapotrzebowanie organizmu na pracę naszych narządów wewnętrznych, przemiany metaboliczne i inne procesy zachodzące w naszym organizmie, czyli funkcjonowanie bez żadnej dodatkowej aktywności, jak praca, szkoła czy treningi. Dlatego jeśli byście chcieli mieć dokładne wyliczone makro, udajcie się do trenera-dietetyka 🙂